jump to navigation

Kiedy magia mruga do ciebie okiem – nie możesz się nie śmiać 07/02/2010

Posted by Wędrowiec in praktyki, wyimki z dziennika, własne, śmieszne.
Tags: , , , , , , ,
trackback

Autor: Wędrowiec @ dziwnyatraktor

Kiedy wróciłem z bardzo owocnego, zwłaszcza w magię, spotkania zagranicznego byłem pełen inspiracji. Koleżanki i koledzy na Zachodzie w swojej pracy korzystali z lokalnej mito-historii, politeistycznego panteonu swoich ziem. Współpracowali przy tym także z lokalnymi, użyjmy tej szerokiej etykietki, neopoganami (w tym miejscu pozdrawiam Gości z Polskiego Oddziału Międzynarodowej Federacji Pogańskiej). Zainspirowało mnie to do poszukiwania w tradycji słowiańskiej boga magii, do którego mógłbym się odwołać. Tak z ciekawości.

Jest! Weles! Niestety, nie miałem czasu. Zwłaszcza, że wydaje się, że niewiele z pogańszczyzny u nas zostało. Dziś jednak, kiedy po różnych wydarzeniach magia zaczęła nagle intensywnie mrugać na mnie okiem – znów poczytałem o tym bogu. Tym razem po angielsku. No, no! Jeśli faktycznie przedstawiano go jako częściowo węża, brodatego i z rogami, to wyglądał prawie jak… Bafomet? Fiuuu! Skąd to się wzięło? I tyle funkcji na raz? Smok? Personifikacja sił chaosu i materialnej rzeczywistości? Toż on jest cudowny!

Poczytałem, cały czas niestety tylko na Wikipedii, dalej: o rządzonych przez Welesa Zaświatach, o jego konflikcie z Perunem i kolejnych wersjach i postaciach. A potem zacząłem tasować Tarota, w myślach pytając: „Czy powinienem przeprowadzić inwokację Welesa?” albo jakoś tak.

Przyznam, mimo szczątkowych informacji – napaliłem się. Tasując talię pomyślałem sobie niemal ze śmiechem, że pewnie wypadnie mi pewna szczególna i jednoznaczna w tym kontekście karta. I znów pokorne przyznanie: zdarza mi się przekładać Tarota niezdarnie. Tak stało się i teraz – a może znów magia do mnie mrugnęła. Tak czy siak, talia mi się „otworzyła” w trakcie tasowania. I zobaczyłem tę kartę, o której myślałem. Wszystkie inne nadal były koszulkami do mnie, w dwóch częściach, między którymi trzymałem Ósemkę Buław. Znaczenia: coś się zbliża. Szybko. Już, teraz, zaraz.

Odczytałem ją jako „Tak, głupku! I się pospiesz z tą inwokacją!”, jednocześnie śmiejąc się do rozpuku, po raz nie wiem już który w ostatnich dniach.

Bo kiedy magia mruga do ciebie okiem, nie możesz się nie śmiać.

Reklamy

Komentarze»

1. Inwokacja Welesa – pierwsza próba i kilka słów o Bogu « Magia – mistyczna dyscyplina Zachodu - 18/06/2010

[…] chwilowo przestała mrugać do mnie. Ale postanowiłem nie zmarnować szansy. Mimo że nie tak prędko, jak mogłaby wskazywać opisana […]

2. „Inwokacja Welesa. Poprawiona, wersja dla grupy” – Telkontar.504 « Magia – mistyczna dyscyplina Zachodu - 21/06/2010

[…] ewokacja, inwokacja, Liber KKK, Magia Chaosu, praca z istotami, Telkontar, Weles trackback Nieco wcześniej pojawiło się tu napomknienie o inwokacji Welesa, Boga Magii i Podziemi, opiekuna bydła, ze […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: