jump to navigation

„Eksperyment Gurdżijewowski: Część Pierwsza” – Alan Chapman 02/05/2010

Posted by Wędrowiec in praktyki, tłumaczenie, wyimki z dziennika, źródła.
Tags: , , , , , , ,
trackback

Autor: Alan Chapman
Źródło: The Gurdjieff Experiment: Part 1
Tłumaczenie i przypisy: Wędrowiec @ dziwnyatraktor

Przez długi czas Chrzciciel Shawn odwoływał się przy każdej okazji do zalet nauk ezoterycznych Georgija Iwanowicza Gurdżijewa. O ile część frazesów, które z siebie wyrzucał wydawała się do pewnego stopnia interesująca, to nigdy nie mogłem tak serio dojrzeć całości; czego tak naprawdę nauczał Gurdżijew? W praktyce, co składa się na Czwartą Drogę (jedno z wielu określeń na podejście Gurdżijewowskie)?

Po jakimś czasie moje zainteresowanie zostało podrażnione dostatecznie, bym chciał bliżej przyjrzeć się tej postaci. Niechętny jakimkolwiek „interpretacjom” prac Gurdżijewa omijałem obszerne zbiory książek pisanych przez jego uczniów i wybrałem pierwszą pozycję z jego serii „Wszystko i rzecz wszelaka”, zatytułowaną „Opowieści Belzebuba dla wnuka”.

Jeśli kiedyś próbowaliście przeczytać tę książkę rozumiecie moje stwierdzenie, że nie byłem w stanie pojąć ani jednego przeklętego słowa. Najwyraźniej Gurdżijew napisał ją celowo niejasno i ciężkim stylem, by uczeń zapracował na swoją lekcję.

Pierdoły.

Po co uczyć, ukrywając naukę? Wkurzyło mnie to niemożebnie, więc porzuciłem Czwartą Drogę.

Tak było w zeszłym roku. W tym Shawn nadal nadaje o Gurdżijewie, ale tym razem poleca też książkę: „Gurdjieff Unveiled”. To drobnostka w porównaniu do spasionego potwora, jakim jest pierwsza książka Gurdżijewa, więc nabyłem własny egzemplarz i szybko przez niego przemknąłem.

Tej książki nie da się przecenić. Kupcie ją sobie stąd.

Nie tylko nakreśla podstawowe nauki Gurdżijewa, ale co ważniejsze przedstawia ćwiczenia z jego instytutu. Zaleca codzienne ćwiczenia, dołączenie do grupy Gurdżijewowskiej i czytanie „Opowieści Belzebuba dla wnuka”. Codzienna praktyka mi pasuje. Raz próbowałem skontaktować się z londyńską grupą Gurdżijewowską (podobnie jak wielokrotnie Shawn), ale nigdy nie odpowiedzieli, więc do diabła z nimi. Z kolei w świetle zrozumienia metody kryjącej się w szaleństwie, jestem skłonny przeczytać biblię Gurdżijewa. Czy faktycznie przeczytam ją trzykrotnie jak sugeruje autor – czas pokaże.

Tak więc 12. stycznia 2007 rozpocząłem Eksperyment Gurdżijewowski. Zamierzam zapisywać pojawiające się wyniki w cyklu wpisów na blogu.

Ogólna zasada ćwiczeń Gurdżijewa:
Pomysł zasadza się na tym, że dokąd nie jesteśmy „świadomi bycia świadomymi”, cały czas „śpimy”. Większość ludzi, mimo że uważają się za myślące, samodecydujące istoty, jest niewolnikami reakcji i warunkowania. Na końcu, „świadomość bycia świadomym” doprowadzi do doświadczenia zwanego przez Gurdżijewa Bezkońcowością[1], albo nieskończonym bóstwem.

Celem jest więc utrzymanie „świadomości bycia świadomym” przez cały czas jako środka do zmniejszenia naszej identyfikacji z wyuczonymi reakcjami, co pozwoli na działanie zgodnie z faktyczną wolą, a także przybliży do doświadczenia naszej prawdziwej tożsamości, jaką jest jedność.

Przykładem ćwiczenia Gurdżijewowskiego może być wybranie przypadkowej części ciała i utrzymanie na niej świadomości przez cały czas, niezależnie co czujemy, myślimy czy robimy.

Rezultaty:
12/01/07
Wybrałem lewą rękę i starałem się przez cały dzień utrzymywać ją w świadomości.
Poszło lepiej niż oczekiwałem. Oczywiście, często zapominałem o utrzymywaniu świadomości, jednak trwało to ok. 10 minut, a nigdy nie dłużej niż godzinę zanim uświadomiłem sobie, że nie wykonuję ćwiczenia.

13/01/07
Niezwykłe: nie podejmuję niemal żadnych świadomych decyzji. Prawia każda czynność, jaką wykonuję, okazuje się efektem nawyku lub wyuczonych reakcji. Kiedy sobie to uświadamiam, zatrzymuję się i podejmuję wysiłek faktycznego decydowania, co chcę zrobić. Widzę potencjalne korzyści z ciągłej pracy z Czwartą Drogą przeciw uzależnieniom.
Dziś wybrałem lewą stopę. Ku mojej irytacji, okazało się że moja świadomość woli przeskakiwać do drugiej, co jednak udało mi się przezwyciężyć za cenę pewnego powtarzanego wysiłku.

14/01/07
Prawa dłoń, czasami prawa stopa.
W tych krótkich chwilach, kiedy jestem w stanie utrzymać uważność, odkrywam że jestem niebywale przytomny w codziennej świadomości. Przypomina mi to dhjanę.
Praca ta wpłynęła na moją medytację (n.b.: i tak medytuję codziennie, ale Gurdżijew poleca medytację w trakcie Dzieła). Kiedy zaczynam medytację utrzymując świadomość części ciała (muszę podkreślić, że nie chodzi tu o koncentrację na niej z wykluczeniem innych wrażeń, a raczej o „podzielenie” uwagi), odkrywam że mogę porzucić tę część i pozostać w stanie przytomnej świadomości. Zdaje się ona wylewać z mojego ciała na pokój. W tym miejscu używam wu-wei[2] i odkryłem, że moje nogi i dolna część pleców zniknęły. Co dziwne, sprawiło to, że mój oddech stał się ciężki, jakbym tonął. Uważam, że to efekt czysto fizjologiczny, bez związku z jakimkolwiek stanem emocjonalnym.

15/01/07
Odkrywam, że mogę przemieszczać świadomość między częściami ciała dużo łatwiej niż na początku. Łapię się też na „pamiętaniu” kim i czym jestem (jak: jestem człowiekiem na planecie Ziemia, robię cośtam), co mnie śmieszy, zupełnie jakbym w niektórych chwilach identyfikował się bardziej z częścią ciała niż „osobowością” (reakcjami i nawykami).
Mam też eksplozje „czucia się dobrze”.
Na ile jest to zasługą praktyk Gurdżijewa? I ile moich poprzednich wysiłków składa się na sukces w pracy z Czwartą Drogą?[3]

16/01/07
Obudziłem się i natychmiast stałem się świadomy mojej prawej nogi.
Jednakże dziś moje wysiłki były mizerne. Nie tylko często zapominałem praktykować, ale i kiedy już to robiłem, nie przykładałem się tak mocno jak poprzednio.
Pominąłem też medytację.
Kiła. Może nie powinienem był się wkurzać wczoraj w nocy.


[1] – w oryginale: „Endlessness”. Niestety nie wiem jak jest to tłumaczone w polskich wersjach prac Gurdżijewa.
[2] – termin pochodzący z daoizmu, jeden z kluczowych. Oznaczać może „nie-działanie”. Nie wdając się w filozoficzne analizy: działanie bez wysiłku, bez przeciwstawiania się rzeczywistości, działanie zgodnie z biegem wydarzeń, harmonii z kosmosem; nietożsame z biernością!
[3] – w momencie pisania Autor był już zaawansowanym praktykiem zachodniej magii; w roku poprzedzającym eksperyment miał osiągnąć Wiedzę i Konwersację Świętego Anioła Stróża.

Reklamy

Komentarze»

1. “Eksperyment Gurdżijewowski: Część Trzecia – Absolutna groza” – Alan Chapman « Magia – mistyczna dyscyplina Zachodu - 08/05/2010

[…] stycznia 2007 rozpocząłem Eksperyment Gurdżijewowski. Oto Część Pierwsza i […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: